|
 |
Wisła Szczucin - Zorza Zaczarnie |
 |
Zdjęcia |
 |
|
|
|
|
 |
|
Wypowiedzi |
 |
|
|
|
|
|
Zapowiedź meczu Czekamy na pierwsze punkty... |
|
|
|
|
|
Bramki:
0-1 Artur Koza 44
0-2 Patryk Bezkosty 65 - karny
0-3 Patryk Bezkosty 76
Sędziował: Daniel Bołoz (Tarnów)
Żółte kartki: Młodziński - Bezkosty
Widzów: 80
Wisła: 96-Grzegorz Irla - 5-Adam Gmyr (68 19-Damian Giza), 4-Kamil Dynak, 16-Rafał Strycharz, 9-Bartosz Pochroń - 70-Łukasz Łabuz (72 3-Sławomir Chrabąszcz), 10-Szczepan Kołton, 23-Radosław Łachut, 8-Jakub Młodziński (78 14-Tomasz Mątwicki) - 18-Marek Trójniak (60 11-Tomasz Zieliński), 7-Konrad Wołoszyn (72 13-Krystian Bator).
Trener: Jarosław Będkowski.
Zorza: 1-Jarosław Starzec - 6-Tomasz Nytko, 5-Tomasz Kapustka, 16-Mariusz Zych (32 17-Szymon Maca), 18-Krzysztof Nytko - 4-Jakub Papuga, 2-Artur Koza (70 8-Michał Jagiełło), 13-Patryk Bezkosty - 7-Sebastian Wałaszek (65 14-Jakub Marszałek), 9-Rafał Sawa, 11-Rafał Zegar.
Trener (grający): Michał Jagiełło. |
|
|
|
Komentarz
Dawno Wisła nie miała tak słabego początku sezonu. Ostatni raz od trzech porażek zaczynaliśmy ligę 12 lat temu. Na domiar złego dzisiaj naprawdę byliśmy bezradni, dając wbić sobie trzy gole, a nie strzelając żadnego i to przed własną publicznością. Za tydzień jedziemy do Gromnika, gdzie nadal swoje mecze jako gospodarz rozgrywa Tuchovia.
Na nic nie zdały się dzisiejsze powroty. Po kontuzjach wrócili Tomasz Zieliński i Tomasz Mątwicki. W składzie w końcu pojawił się Konrad Wołoszyn, był też Krystian Bator. Zabrakło tylko naszego najskuteczniejszego strzelca - Jakuba Nytko, który pauzuje za czerwoną kartkę i na pewno nie zagra jeszcze w co najmniej w kolejnym meczu.
Wiśle od początku nie wychodziło budowanie akcji. Podania były niedokładne, straty zbyt proste, zagrania czasem niechlujne. A gdy w 25 min goście sami "podarowali" nam piłkę, to Konrad Wołoszyn z okolic 14 metrów strzelił obok bramki.
Zorza też niespecjalnie atakowała. Najbardziej aktywny był Rafał Zegar, który już na samym początku obił poprzeczkę naszej bramki, ale więcej groźniejszych sytuacji raczej nie było.
Jednak w tym można rzec trochę bezbarwnym pojedynku do głosu doszli prawdziwy starzy wyjadacze. A takich w Zorzy nie brakuje, bo w podstawowym składzie zagrali 47-letni Tomasz Kapustka, 45-letni Mariusz Zych czy 42-letni Artur Koza. Ten ostatni w końcówce pierwszej połowy przejął piłkę w polu karnym, z stoickim spokojem ograł naszego obrońcę i z precyzją snajpera ulokował piłkę w okienku bramki (ta jeszcze odbiła się od słupka).
Artur Koza to oczywiście dawny zawodnik naszej Wisły. Mało tego, był również trenerem naszych juniorów. Jednak dziś już mało kto to pamięta, ale nie ma się co dziwić, bo gdy Koza grał i trenował w Szczucinie, to niektórzy nasi zawodnicy dopiero się... rodzili albo jeszcze ich na świecie nie było.
Po przerwie niestety obraz gry Wisły wcale się nie polepszył. Dalej byliśmy bezzębni w ofensywie i na dodatek popełnialiśmy błędy w defensywie. Po jednym z nich goście mieli rzut karny, co dało im już prowadzenie dwoma golami.
Wisła tak naprawdę groźniejszą sytuacje stworzyła sobie dopiero w 74 min, gdy Krystian Bator doszedł do dobrej pozycji strzeleckiej, ale uderzył zbyt lekko i wyczuwalnie, by to mogło zaskoczyć bramkarza Zorzy. A ta z kolei, gdy już się zapędzała na nasze pole karne, to potrafiła to wykorzystać. Dwie minuty później Patryk Bezkosty urwał się naszym obrońcom i strzelił w sytuacji sam na sam. Tym samym ustalił wynik na 0:3 i dołożył swoje drugie trafienie w tym meczu. (MS) |
|