Wisła Szczucin
Wisła Szczucin - Dunajec Nowy Sącz Zdjęcia

Wypowiedzi

Zapowiedź meczu

Pięć porażek z rzędu Wisły. Czekamy na przerwanie kryzysu...


Wisła

Dunajec

03.06.07 (niedziela),
godz. 17.00, Szczucin
5:0 (1:0)

Bramki:
1-0 Jarosław Będkowski 19 - karny
2-0 Adam Majka 52
3-0 Adam Majka 58
4-0 Jacek Będkowski 75
5-0 Grzegorz Tabor 83

Sędziował: Tomasz Suś z Myślenic
Żółte kartki: Kowal - Rożek, Besbir, Zygmunt
Czerowna kartka: Artur Rożek (28 min - druga żółta)
Widzów: 130

Wisła: 1-Łukasz Bebel - 2-Piotr Kuter, 4-Przemysław Foder, 3-Łukasz Knapczyk - 6-Domink Kołton, 5-Jarosław Będkowski - 7-Grzegorz Tabor, 14-Tomasz Kowal, 8-Marcin Kapel (70 19-Jakub Gądek) - 9-Adam Majka, 11-Jacek Będkowski (76 17-Tomasz Tabor).
Trener: Jerzy Smaś.

Dunajec: 33-Bartosz Molek - 16-Przemysław Stanek, 14-Rafał Niemiec, 5-Dariusz Łukasik, 7-Rafał Danek - 8-Bartłomiej Słowik, 6-Jarosław Janikowski, 4-Artur Rożek, 9-Maciej Besbir (76 10-Szymon Śmietana) - 11-Paweł Zygmunt, 13-Jacek Pietrzak.


Komentarz

Po serii porażek Wisły wreszcie przyszło zwycięstwo! I to wygrana w dość efektowna, bo Wisła rywalowi zaaplikowała aż 5 goli. Już pierwsza połowa niemal przesądziła o losach tego pojedynku. Wisła po karnym prowadziła 1:0, a od 28 min goście grali w osłabieniu, bo czerwoną kartką został ukarany pomocnik Dunajca. W drugiej części gry, aż tak się rozpadało, że bardziej przypominało to piłkę wodną niż nożną. W tej ulewie Wisła zdołała uzyskać jeszcze 4 bramki - wygrywając cały mecz 5:0.

Jednak to Dunajec od pierwszej minuty zaczął bardziej z impetem - strzał Bartłomieja Słowika z około 7 metrów obronił Łukasz Bebel. Z czasem jednak to Wisła zaczeła bardziej kontrolować grę. Czterokrotnie na minimalnym, a przy tym wątpliwym spalonym zostali wyłapani napastnicy Wisły, a byli by w sytuacjach "sam na sam". Raz Tomasz Kowal uderzał zza pola karnego, ale Bartosz Molek był na posterunku.

Wreszcie przyszła 19 min. Rzut wolny z prawej strony, piłkę dośrodkowuje w pole karne Kowal, ale futbolówka trafia w ręke Maciej Besbira ustawionego w "murze" i sędzia wskazuje "na wapno". Rzut karny na gol zamienia Jarosław Będkowski.

Wisła prowadzi 1:0, a 10 minut później rywal musiał grać w dziesięciu. Drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną, za celowe kopnięcie Kowala w nogi zostaje ukarany Artur Rożek.

Wisła jest w komfortowej sytuacji. Jednak mając na uwadze to, że tydzień temu waleczni górale także w osłabieniu pokonali walczącą o awans Wolanię, niczego jeszcze nie można było być pewien. Na dodatek Wiśle również zdarzały się wpadki, kiedy nie mogli pokonać Biegoniczanki grającej przez godzinę o jednego mniej. Tak więc wszystkiego się można było jeszcze spodziewać.

Jednak pierwsza połowa zakończył się bez niepotrzebnych niespodzianek. Na dodatek w 43 min Marcin Kapel mógł podwyższyć na 2:0, ale jego strzał trafił tylko w boczną siatkę.

Na początku drugiej połowy goście próbowali wyrównać. Byli blisko, kiedy po dośrodkowaniu z wolnego i główcę jednego z zawodników Dunajca piłka mineła obok słupka.

Wisła musiała uważać na ataki gości. Murawa była śliska od deszczu i każdy strzał mógł sprawić ogromne problemy bramkarzowi. Jednak to Wisła pierwsza oddaje uderzenie w światło bramki. W 52 min Kowal strzela z około 16 metrów, a bramkarz "wypluwa" piłkę przed siebie, a chcący futbolówkę wybić obrońca zostaje uprzedzony przez Jacka Będkowskiego, który zagrywa do Adama Majki, a ten z bliska na pustą bramkę uzyskuje gola na 2:0.

Wisła idzie za ciosem. Kilka minut później Grzegorz Tabor dostaje podanie w pole karne, gdzie zagrywa do niepilnowanego Majki, który z 5 metrów dopełnia formalności.

Później o grze w dużej mierze decydowały... warunki pogodowe. Deszcz zamienił się w niesamowitą ulewę, która uniemożliwiała płyność gry - piłka często stawała w kałużach, a piłkarze mieli trudność w utrzymaniu równowagi na grząskim boisku.

W tym okresie gry Wisła często atakowała, ale akcje przeważnie zostały przerywane przez poprostu zatrzymywanie się piłki na mokrej murawie. Dunajec bardziej szukał okazji z rzutów wolnych. Dwa razy mieli wolnego tuż przed polem karnym, ale ich strzały były niecelne.

Natomiast Wiśle mimo tych anormalnych warunków pogodowych udało się potem uzyskać kolejne gole. W 75 min podanie za obrońców posłał Dominik Kołton, a akcje "jeden na jednego" z bramkarzem wykończył strzałem po ziemi Jacek Będkowski.

A w 83 min swoją pierwszą bramkę w barwach Wisły strzelił Grzegorz Tabor. Dostał on podanie od Majki, wbiegł z piłką w pole karne i uderzył płasko - 5:0. Chwilę później mógł strzelić drugiego gola, ale tym razem obronił Molek.

W ulewnym deszczu Wisła leje Dunajec! Było to najwyższe zwycięstwo Wisły w tym sezonie i była to pewna rehabilitacja za 5 porażek Wisły z rzędu. Brawo! (MS)


Copyright © 1998-2025 Wisła Szczucin. Wszystkie prawa zastrzeżone. Admin.