Bramki:
0-1
0-2
0-3
0-4
0-5 rzut karny
0-6 Krzysztof Glica - gol samobójczy
0-7
Sędziował: Mirosław Łuszcz z Żabna
Żółte kartki: D. Furgał
Wisła: Piotr Strycharz - Dawid Nowak, Dariusz Furgał, Krzysztof Glica, Radosław Furgał - Damian Słowik, Mateusz Łabuz (30 Adrian Piekielniak), Sebastian Bator, Mateusz Garbacz - Kamil Pietryka, Tomasz Sosin.
Trener: Leszek Dąbroś. |
Komentarz
Na koniec rundy jesiennej sezonu 2008/09 juniorzy Wisły przegrywają wysoko z liderem rozgrywek - Bocheńskim KS. Mimo wyniku 0:7 nie można było naszym juniorom odmówić walki i poświęcenia, jaki włożyli w ten mecz. Jeszcze początek spotkania był wyrównany i wcale nie było widać różnicy pomiędzy liderem a drużyną ze środkowych okolic tabeli. Niestety później brakło przede wszystkim sił, aby toczyć z Bocheńskim wyrównany bój do końca spotkania.
Początek meczu wyrównany. W 31 min mogliśmy nawet prowadzić, ale Adrian Piekielniak zawahał się i nie wykorzystał błędu pomiędzy bramkarzem a obrońcom gości. Chwilę później zaczęły się sypać bramki dla przyjezdnych, którzy w odstępie niespełna 15 minut potrafili aż czterokrotnie ulokować piłkę w bramce Piotra Strycharza. Szkoda, bo pierwsze pół godziny wcale nie zapowiadało takiego obrotu sprawy. Nasi juniorzy na początku byli bardzo zdeterminowani, waleczni i nie dawali pograć przyjezdnym. Jednak z czasem po prostu zaczęli opadać z sił, co bezlitośnie wykorzystał Bocheński KS, potwierdzając swoje aspiracje na awans.
W drugiej połowie brakło nie wiele, aby zdobyć choć to jedno honorowe trafienie. Aktywny przede wszystkim był Sebastian Bator. To on w 47 min z 25-30 metrów huknął jak z armaty, a piłka odbiła się od poprzeczki. Później znów Bator w polu karnym ładnie złożył się do strzału z woleja, ale bramkarz gości był na posterunku. Swoje sytuacje mieli również Tomasz Sosin i Damian Słowik, ale za każdym razem bramkarz Bocheńskiego wychodził z opresji obronną ręką.
Niestety z kolei goście nie mieli już takiego problemu ze skutecznością i dołożyli po przerwie jeszcze trzy trafienia. Mieli oni więcej sytuacji niż Wisła, ale albo nie trafiali w bramkę albo nasz bramkarz wybraniał ich strzały. Ostatecznie zakończyło się 0:7. (MS) |